sobota, 30 czerwca 2012

Lato mnie dobija

          I wreszcie nadeszło upragnione lato, tylko dlaczego ja się nie cieszę tak bardzo. Super że są truskawki, zielony groszek, czereśnie, ale upał to już mi się nie podoba. Dziś dzieciaki nie wychodziły z domu bo było za gorąco, ja musiałam kupić coś do jedzenia, ale wróciłam zaraz. A wieczorem pojechałam na urodziny brata, i niestety wsiadłam do auta, które stało się piekarnikiem. Nienawidzę tego. Pewnie od otwartego okna nabawię się jeszcze większego przeziębienia, bo 2 tygodnie po wzięciu antybiotyku znów boli mnie gardło, już cały tydzień. Gdy pamiętam to płuczę szałwią, jem czosnek, potem miód, rutinoskorbin łykam. Gdy zapomnę to znów boli, najgorzej w nocy, kiedy wyschnie mi w gardle.

Miałam pisać o dzieciach. Córcia potrafi już umyć sobie brzuszek w kąpieli, cieszy się przy tym ogromnie, ale zła mama wzięła ją na basen i teraz ma katarek. Zapomniała od poprzedniego razu jak się wyciera nosek, czy sobie, czy też mamie. Daje nam do spróbowania np. wafelka, a potem wyciąga po niego rękę. Daje do obejżenia zabawkę, a gdy się zachwycamy to wyciąga po nią rekę, bo już sobie obejżeliśmy przecież.
W nocy i trochę w dzień jest sajgon, bo idą jej kolejne zęby, kupiłam nowy żel do dziąseł, bo poprzedni się kończy. Gdy się obudzi w dzień, to po posmarowaniu jeszcze potrafi zasnąć, znaczy że łagodzi ból.
Wkrótce przestanę ją karmić piersią, bo lekarz ortopeda przypisał mi na kolana i kręgosłup leki, których nie można brać karmiąc. Trochę mi szkoda, bo ona tak to mleczko lubi.

A synek miał przedwczoraj urodziny. Poczęstował dzieci w przedszkolu słodyczami - gumy i krówki. Upiekłam biszkopt z galaretką i owocami. Przyjechała moja mama i ciocia - przywiozły malutki, śliczny torcik, przyszli pradziadkowie. Było miło, kilka prezentów - ale jak prosiłam nic wielkiego czy drogiego. Następnego dnia był niezrozumiały bunt. Synek uparł się jak osioł, na wszystko mówił "nie" - kąpiel, kolacja, itd. . Mąż się zdenerwował, i niestety udzieliło się też mnie. Potem gdy emocje opadły już wiedziałam co powinnam zrobić, by zapobiec awanturze, ale podczas zajmowania się małą jakoś nie mogłam się skupić jeszcze na synu. Następnym razem pozwolę mu wybrać, albo się wykąpie i zje to co przygotowałam, albo nie będzie mógł wyjść z pokoju, taki brudny i śmierdzący, bo my nie chcemy czuć od niego smrodku w czasie śniadania. Żeby tylko umysł mieć jasny, to takie podstępy łatwo przychodzą do głowy.

Kończę już bo nie powinnam zbyt długo siedzieć przy kompie, ze względu na moje stare kości oraz późną godzinę. Dobranoc

czwartek, 31 maja 2012

Pamiątka 31.05.2012.

Postanowiłam, że będę zapisywać tu osiągnięcia mojej córki i syna. Ich postępy, nowe umiejętności i
różne ciekawostki. Po latach nikt nie pamięta takich rzeczy, a miło będzie powspominać.

Moja Kaja ma skończone 8 miesięcy. Oczywiście siedzi już od jakiegoś miesiąca lub dłużej, ma 2 zęby na dole (jedynki). Od około 3 tygodni lubi się bawić w "a-kuku", sama zaczyna zabawę, naciąga czapkę na oczy, podnosi i śmieje się, i tak wiele razy, aż mamy dość śmiechu.

Wczoraj bawiła się chusteczką higieniczną, zazwyczaj drze ją na kawałki, a ja próbuję tłumaczyć że chusteczka służy do wycierania noska i nie wolno jej drzeć. Więc powiedziałam znów, sama zrobiłam gest wycerania nosa i Kaja go powtórzyła małym skrawkiem który został jej w dłoni. Dałam jej większy kawałek i poprosiłam - "wytrzyj mamie nosek" - i Kaja przejechała mi po nosie. Wieczorem chciałam pokazać to Jarkowi, i Kaja wytarła nosek tatusiowi. To niesamowite, ona już rozumie, ale czy inne rzeczy też? Być może te które najczęściej przy niej wykonujemy, a ostatnio oboje z Tosiem mają katar.

Antoś wkrótce skończy 4 lata. Chodzi do przedszkola odkąd skończył 2 lata. Najpierw w mieście, gdzie pracowałam, a gdy urodziłam Kaję przeniosłam go do przedszkola w naszej miejscowości. Jest dzieckiem nieśmiałym, zwłaszcza przy obcych. Ale jest też bystry. Kiedy miał 1,5 roku musiałam trochę jeździć do pracy, więc mąż z nim zostawał sam, bo w zimie nie ma za dużo pracy. Siedział przed komputerem jak to ma w zwyczaju, Tosiek na jego kolanach, i zaczął go uczyć klawiszy funkcyjnych oraz literek. Tosiek nauczył się w kilka miesięcy wszystkiego, i potrafił wcisnąć klawisz z literką o którą się go poprosiło. Geniusz?

środa, 23 maja 2012

23.05.2012.

Dzisiaj miałam ciężką noc. Kaja budziła się co pół godziny i częściej, od dziesiątej do północy. Potem już nie chciała zasnąć nawet przy piersi, bo miała zatkany nosek, i dopiero gdy się wypłakała i wysmarkała zasnęła około pierwszej. Później budziła się jeszcze dwa razy na jedzenie. 
Nie wiem jak inni, ale ja odkąd urodziła się moja córka nie mogę rano logicznie myśleć, dopiero po kawie budzę się do życia. I choć to się kłóci z moimi zasadami zdrowego życia, pierwsze co robię rano to kawa, pita na czczo, z mlekiem, bez cukru przynajmniej. Kiedy ona przestanie jeść w nocy? Zawsze je przynajmniej 2 razy, czasem 4. Nie wpływa to dobrze na moje samo poczucie i chęć do czegokolwiek. 
Zauważyłam, że gdy piję kawę to mam mniej pokarmu, ale pić ją muszę, bo inaczej jestem nie do życia, a już na pewno nie mogłabym się dobrze zajmować dzieckiem. Właśnie mam kryzys, mój organizm domaga się drzemki, albo drugiej kawy, czego staram się unikać. Zaraz jak sobie przypomnę co jeszcze muszę dziś zrobić to mi przejdzie ochota zarówno na jedno jak i drugie. O już przechodzi. 
Zrozumiałam znaczenie powiedzenia " Co cię nie zabije, to cię wzmocni". Macierzyństwo mnie nie zabije raczej, więc od razu czuję się mocniejsza.     Naprzód   matki   świata,  w nas nadzieja na przyszłość gatunku. 


Jest godzina 18:18, idę na strych powiesić i ściągnąć pranie, puki mała śpi, Antoś ją przypilnuje.

środa, 16 maja 2012

16.05.2012. Pierwszy dzień

         Jestem żoną Jarosława, jestem mamą Antoniego (28.06.2008) i Kaji (19.09.2011).
Żyjemy sobie spokojnie i szczęśliwie, i są chwile gdy boję się że tego szczęścia jest za wiele.
         Wyznaję pogląd że w przyrodzie wszystko musi być w równowadze, więc jeśli jest szczęście to przyjdzie też czas cierpienia. Nie lubię o tym myśleć i martwić się na zapas więc już o tym nie wspomnę.
         Jak na pierwszy raz to już wystarczy, moja córeczka domaga się atrakcji.